blog banner

Koronawirus. Niemieckie centrum handlowe zaprasza Polaków. „Nie ma żadnych obostrzeń”

Koronawirus. Niemieckie centrum handlowe zaprasza Polaków. "Nie ma żadnych obostrzeń"

Gdy większość sklepów w polskich galeriach jest zamknięta, niemieckie przygraniczne centrum zaprasza Polaków na świąteczne zakupy. „Żadnej kwarantanny, żadnych obostrzeń” – zapewnia. Coraz więcej osób daje się skusić.Pod koniec października Polska stała się dla Niemiec „obszarem ryzyka”. Od tego momentu większość przekraczających niemiecką granicę osób musi albo pokazać aktualne testy na koronawirusa, albo iść na kwarantannę.Decyzja niemieckich władz w dużej mierze zamroziła handel na polsko-niemieckim pograniczu. Polscy handlarze w większości zamknęli swoje punkty przy przejściach granicznych.Inaczej jest po drugiej stronie Odry. Centrum handlowe w przygranicznym Schwedt zaprasza Polaków na zakupy.- Wiemy, że w Polsce nadal galerie są zamknięte, a zbliżają się święta. Jeśli planujecie zakup prezentów, który nie jest możliwy przez internet, to jesteśmy otwarci – zachęca Oder-Center na swoich polskojęzycznych profilach społecznościowych.Niemcy boją się przyjeżdżać do Polski. „Nasz rząd ich do tego pchnął”To oferta zwłaszcza dla mieszkańców Szczecina i okolic – niemieckie miasto od stolicy Pomorza Zachodniego dzieli raptem 50 kilometrów.Centrum przypomina o nakazie dezynfekcji i noszenia maseczek, ale zapewnia, że przed przekroczeniem granicy nie trzeba robić testów, a kwarantanna nie jest obowiązkowa.”Graniczny” wyjątekCentrum handlowe powołuje się na wytyczne władz landu, czyli Brandenburgii. Te dopuszczają „mały ruch graniczny”. A to oznacza zwolnienie Polaków wjeżdżających do Niemiec z obostrzeń. Jest jednak warunek: na terenie Brandenburgii można przebywać nie dłużej niż 24 godziny.- Wszystkie sklepy mamy otwarte, więc można swobodnie robić zakupy – słyszymy od przedstawicieli centrum. Zaznaczają też, że im bliżej świąt, tym więcej jest tam Polaków.- Prosimy pamiętać o jednym. O maseczkach – przypominają w rozmowie pracownicy Oder-Center.Na razie władze Brandenburgii zdecydowały, że „mały ruch graniczny” będzie dopuszczony do końca listopada.Czytaj też: Niemcy, chcecie nam pomóc? Oddajcie lekarzy – apeluje posłanka PiSInne landy są mniej liberalnePozostałe przygraniczne landy Niemiec zdecydowały się na ostrzejsze zasady niż Brandenburgia. Na przykład granicząca z Dolnym Śląskiem Saksonia przez pewien czas dopuszczała „mały ruch graniczny” bez kwarantanny – na terenie landu Polacy mogli spędzić najwyżej 12 godzin.Jednak w połowie listopada land zmienił przepisy. Teraz każdy przekraczający granicę będzie musiał zrobić test na koronawirusa lub iść na dwutygodniową kwarantannę.- To koniec wypraw po tanie papierosy czy benzynę do Polski – komentowała lokalna prasa.Obowiązek kwarantanny dotyczy też wjazdu z Polski do trzeciego przygranicznego landu – Meklemburgii i Pomorza Przedniego. Władze landu nieco liberalniej podchodzą do ludzi dojeżdżających tam z Polski do pracy. Mogą oni bez problemu wjeżdżać na teren landu, jednak co tydzień muszą się poddawać nowym testom.Zazwyczaj więksi pracodawcy z Meklemburgii i Pomorza Przedniego biorą na siebie koszty takich testów dla pracowników z Polski. A te małe nie są. Pojedynczy test kosztuje 70 euro, a więc w przeliczeniu około 320 zł.Zobacz też: „Galerie są bezpieczne”. Przedsiębiorca o statystykach dotyczących pandemiiMasz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl


Source link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



error: Content is protected !!